"Jesteś stanowczo zbyt porządny - oświadczył pan Lis." Z tej książki dowiemy się po pierwsze, że zwierzęta mają dobre ser...

Fantastyczny Pan Lis, czyli Robin Hood ma miękkie futerko


"Jesteś stanowczo zbyt porządny - oświadczył pan Lis."

Z tej książki dowiemy się po pierwsze, że zwierzęta mają dobre serce, bez powodu nie zaczepiają, są rodzinne i pełne serdeczności, ale potrafią odpalić z liścia, gdy ktoś kopie pod nimi … dołki. Ludzie są dość prymitywni, mimo sporego mózgu, bezmyślnie niszczą wszystko co im zawadza, pełni chorej nienawiści i niekontrolowanej agresji. I tak miesza się ten świat zwierzęco-ludzki. Po drugie, kradzież to czyn dobry w pewnych okolicznościach. Robin Hood przecież zabierał bogatszym i dzielił się z tymi o skromniejszych aktywach. Po trzecie, w spożywaniu alkoholu przez niepełnoletnich nie ma nic nieodpowiedniego (jabcok to tylko 4,5%). I wreszcie po czwarte, życie w schronie jest w modzie, wszak Norwegowie już przenoszą to i owo pod ziemię. Takie kombinacje tematyczne możliwe tylko w książce Roalda Dahla „Fantastyczny pan Lis”.

"Fantastyczny Pan Lis" rez. Wes Anderson

Tytułowy bohater jest dzielny, pomysłowy, troszczy się nie tylko o swoją rodzinę, ale także sąsiadów. Codziennie robi krótkie wypady na jedną z pobliskich farm Gnojka (po kurczaki), Blagiera (po kaczki i gęsi) lub Szparaga (po indyka i cydr). Trzej bogaci właściciele to dość karykaturalne i groteskowe typki, które poczuły pewnego dnia, że przelała się czara wkurzenia i ruszyli sprzętem ciężkim na norę naszego nieustraszonego. Nie patyczkowali się postanowili dokonać zniszczenia totalnego oraz pełnej eksterminacji gatunku lisiego. Oblężenie trwało długo. Walka na wyniszczenie i wyczekanie. Ale Lis ma być fantastyczny, prawda? No i tu mały zonk, gdzież ta fantastyczność, gdzież ta nieprzeciętność i niezwykłość? Chyba, że chodzi o niecny plan dokopania się do wnętrza ziemi, albo zbudowanie podziemnego miasta? Ale to już było.
Książki Dhala nie są grzecznymi księżniczkami, daleko im do konformizmu, pełno w nich swawolnej inwencji, krnąbrnej energii i momentami agresywnej wyobraźni. To ekstrawaganckie antybajki i za to go lubię. Wycieka z nich tęsknota dorosłego za nieposkromioną i nieskażoną wolnością myśli i czynów. I mimo, że Pan Lis bawi, że kibicujemy mu z całych sił, to jednak jego przydomek jest zdecydowanie nadmuchany i zwodniczy. Na końcu westchniecie to tyle? Ale dzieci piszczą z radości…


Roald Dahl „Fantastyczny Pan Lis”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2017

0 komentarze: