Pages

piątek, 13 kwietnia 2018

„Ktoś się ze mnie wyprowadził...” Krisztina Tóth "Linie kodu kreskowego"

O Krisztinie Tóth nie wiedziałam nic, chciałam po prostu przeczytać koniecznie coś z literatury węgierskiej. Na siłę normalnie. Sięgnęłam po „Linie kodu kreskowego” i spodziewałam się książki poetyckiej, być może nawet mocno melancholijnej (jak na węgierską duszę przystało). W poszczególne piętnaście historia wpadłam w biegu, niczym do osobówki relacji Kraków-Tarnów. Życie już tam toczyło się niespiesznie, ale ja szybko, z pomocą szczegółów i zapisków uważnych stawałam się częścią tego świata. Stałam się obserwatorem rozumiejącym i czytającym z mapy wydarzeń przeróżnych, jakie odcisnęły swe znaki na ciele kobiet. Od dzieciństwa, pierwszych miłości, rozczarowań, start, wyprowadzek, zmian, opuszczeń. Organizmy żeńskie wstawione w rzeczywistość splecioną z chwil, z momentów przedzieranych brutalnie jak kartki papieru na znak niezależnego od wszystkiego końca. Trochę jak łańcuch nieustannych śmierci i narodzin jak codex rescriptus.

Moje ulubione opowiadanie „Baba Jaga patrzy” wybrałam przez niepewność i niepokój jaką wytwarzało. Napięcie, które doprowadziło do rozstania pewnej pary, nie podało powodów. Zwykle milczyło lub wymyślało. Miłość wygasła, a potem trzeba było odciąć pępowinę przeszłości, usystematyzować świat na nowo. „Trzeba wygarnąć popiół, trzeba wyjąć wszystko, co się spaliło, żeby w wystygłym ciele znów mógł zapłonąć ogień. Klęczę, grzebiąc głęboko (…)”.

Tóth waży słowa, nie czepi się patosu i emocjonalnego rozmemłania. Idzie po ścieżce subtelnej prostoty i delikatności, po stronie chłodu, ale bez wymuszonej innowacyjności. Nie odczuwam przymusu rozgrzebywania słów, odniesień, interpretowania tytułów rozdziałów. Nie nurzam się w postkoministycznych traumach, ani melodramatach. Słowa padają dokładnie takie jakie powinny i wtedy kiedy powinny. Nic przypadkowego. Wszystko współgra w zadziwiającej grze komizmu i tragizmu, introwertycznej surowości nabuzowanej emocją. Poprzez ulotne momenty, do wielkich tematów.



Krisztina Tóth „Linie kodu kreskowego. Piętnaście historii”, Wydawnictwo Książkowe Klimaty, Wrocław 2017

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz