Latają, pojawiają się i sypią igłami

by - 22:10

W przerwie między odcyfrowywaniem zagadek księgowych, gdzieś na wysokości wind, Magda D. zgadała mnie o znajomość „Latającej ośmiornicy”. Wyczułam podchwytliwość pytania (zupełnie niepotrzebnie) i natychmiast zaczęłam wertować katalogi tytułów w głowie. Wiedziałam, że to książka lub artykuł z National Geographic, a nie nazwa drinka, bo w pytaniu padło „czy czytałaś...”. Nie nie czytałam, nie znałam, ale zdobyłam szybko. Postanowiłam nie wprowadzać rutynowej rodzicielskiej kontroli kontentu i jechałam z tekstem na żywo przy Lilce.
foto via criatives.com.br

Książka jest zbiorem opowiadań, które rozgrywają się na wyspie Umpli-Tumpli, w mieście Turmo (nie lokalizujcie przez google maps). Już w pierwszej historii wybucha wulkan i wystrzeliwuje tytułowe stworzonko wysoko w przestworza. Niby nic wielkiego, a jednak daje przedsmaczek psychodelicznego transu w jaki jesteśmy wprowadzeni. Mieszkańcy enigmatycznego miejsca wydaja sie zupełnie normalni, może poza lekko przydużymi nosami pędzla Sławomira Jezierskiego. To, co ich spotyka i otacza jest nieziemskie. Róże mają nóżki i uwielbiają balet, w komórce mieszkają zagadki i odpowiedzi, Straszydło Dydłoń konwersuje z Myszką Pigli, ślimako-pies mieszka w muszli, a kukułka przechodzi metamorfozę i na skutek wspaniałomyślności i ogromnej dobroci musi poddać się diecie. No i cały niezwyklej cykl pojawiania się i znikania pewnej rodziny.

Od razu zaznaczam, że tylko dorosły mózg analizuje i zachwyca się poplątaniem, wspaniałością tematycznych asocjacji i językowych gier oraz wręcz euforyczną scenerią. Dziecko przyjmuje to wszystko z poważną miną i niejakim zachwytem, jakby ktoś wreszcie wprowadzał w życie wytwory jego wyobraźni. To logiczne, że „coś czego nie ma” może swoimi gabarytami rozsadzić mury domu. Fioletowy ptak potrafi połknąć, a następnie spokojnie wypuścić z wnętrzności kolejnych śmiałków, wszystko w asyście sztucznych ogni, chyba, że jesteś letnikiem wtedy odpadasz. Tak się ucieszyłam, kiedy przeczytałam historię „Bums-trala-la-la”, jak cisza wspaniale gra. Oto mój sceptyczny i schematyczny dojrzały umysł odetchnął z ulga, zrozumiał opowieść, tak to możliwe.

W czasie czytania tej książki, Wasze dzieci będą piszczeć z radości i podskakiwać ze śmiechu, a wy zatęsknicie za okresem beztroski, w którym faktycznie ograniczała Was tylko wyobraźnia.

Mirosław Stecewicz, Leon Korn „Latająca ośmiornica”, Wydawnictwo „Śląsk”, Katowice 1988r.


You May Also Like

0 komentarze

Navigation-Menus (Do Not Edit Here!)