W tym miesiącu wzięło mnie na góry. Najpierw był Simone Moro, zupełnie przypadkiem, a teraz „Czerwony Tybet” Roberta Stefanickiego. Czterysta stron drobnym drukiem, dwanaście lat obserwacji i zapisków wprost z Dachu Świata oraz niestrudzona, mozolna wędrówka kamienną, górską pustynią. Ciekawość to silny motywator. Jak do cholery udało się...
Nawet kiedy jest to sezon, tak zwany „normalny”, oddech staje się zachłanny, tlenu nie ma zbyt dużo. Czerwone krwinki ...
Pomysł na tę książkę zrodził się w czasie karmienia. Florence Williams pewna, że daje swojemu dziecku to, co ...
Jak napisać recenzję książki, której przypisano już wszystko, co naj: najlepsza, bo Booker 2014, najmłodsza, bo ...
Mamy nowa ulubiona książkę! Nie spodziewałam się kompletnie. Pozycja wydana w 2004 przez Dwie Siostry. Historie o ...
„Przebudzenie” jest pięćdziesiątą ósmą powieść Kinga, o ile się nie mylę. Mój świąteczny prezent. Niespodzianka ...
Początek nowego roku to czas podsumowań, plebiscytów, zestawień, a także ambitnych planów oraz postanowień. Nie ...
Źródło 2014 za nami. Książkowo całkiem udany. Przeczytałam około siedemdziesięciu książek, w zasadzie same nowości ...