Aha, yhy, hmm…, czyli kilka jęków o „BookUpie!”

by - 14:45

Przyznaję, że ucieszyła mnie zapowiedź nowego magazynu o książkach i kulturze. „BookUP!” to dziecko Woblinku (sklep z e-bookami) i portalu Lubimy Czytać. Darmowy. Ładnie przygotowany graficznie. Połączenie turkusowego i pomarańczowego na okładce jest bardzo nowoczesne, optymistyczne i energetyczne. Mówią, że „pobudzają do czytania”. To zaglądam do środka.


Nowości, czternaście stron. Naciskam „pg dn” i naciskam, i naciskam. Jest Dan Brown, Paul Theroux (znowu w pociągu), mignął mi Peter Hessler, Masłowska, Varga. Kwietniowe, świeżutkie i cieplutkie jak bułeczki. Mieszanka różnych rejestrów, styli i gatunków, w zasadzie dla każdego coś dobrego. Czytam, co o każdej z nich ma do powiedzenia wydawca pisma, chyba niewiele, bo skopiował notki wydawnicze. Każdy tytuł z pieczątką lubimycztytac.com i linkiem do wersji e-bookowej. Jak w gazetce reklamowej TCHIBO!


Dalej znajduję mini wywiad z pisarzem fantasy Joe Abercrombie (stronica); recenzje czterech książek, także w pigułce; dłuższy materiał o „Szczygle” Donny Tartt; kolejny wywiad tym razem z Reginą Brett (cztery strony); coś dla wielbicieli Terry’ego Prachetta (jakby dossier); jednostronicowa reklama „Przedwiośnia” Żeromskiego (kompletna zmyłka, skąd tak nagle ta książka, akcja marketingowa nowego e-booka?) i na deser „Top 10 miesiąca – najpopularniejsze e-książki marca 2015”. Na sam koniec rabaty do e-sklepów, recenzja filmu „Dzika droga”, majowe wydarzenia i ankieta.

Pierwsze skojarzenie? Gazeta shoppingowa, z tą różnicą, że tam mamy wielu producentów, a tu jednego: sponsora całej tej zabawy. I to już nie jest fajne. Woblink mógł po prostu zaoferować swoją własną „gazetkę”, jako narzędzie marketingowe, a nie kryć się za szyldem MAGAZYNU o książkach. Bez sensu i po co? Nic tak naprawdę nie zatrzymuje na dłużej, nie zaciekawia. Prześlizgnięto się po kilku tematach, książkach, pisarzach i opatrzono je linkiem do sklepu, zapakowano ciekawie graficznie. Nie tego oczekiwałam. Szkoda.

You May Also Like

10 komentarze

  1. Spodziewałam się czegoś lepszego! Gdyby nie to, że już pobrałam i czeka na czytniku to bym wcale się za niego nie ruszała. Ale fakt, za mało informacji, by nazwać to magazynem o książkach. Może się rozwiną w drugim numerze. Ale... pierwsze wrażenie zawsze jest ważne i często bazując na nim sięgamy albo nie, po następne rzeczy/części/numery itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, czy będzie w ogóle kolejny numer...

      Usuń
  2. Strasznie nie lubię takich publikacji. Jedna wielka reklama i wrzucone może 3-4 strony wywiadu z jakimś topowym pisarzem, "żeby było, że my tu o kulturze...". Coś jak gazetki empiku. Dziadostwo.

    OdpowiedzUsuń
  3. I dlatego zdecydowanie wolę wydać niecałe 9 zł na Magazyn Książki, w którym jest sporo do poczytania (http://www.publio.pl/ksiazki,p114583.html)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena nie musi iść w parze z jakością. Pamiętam darmowy "Archipelag", który prezentował wysoki poziom a r t y k u ł ó w.

      Usuń
  4. Wczoraj w komentarzu na jednej ze stron również porównałam "BookUp" do gazetki empikowej, więc coś w tym jest. Ja również nie podejrzewałam, że zamiast zapowiadanego magazynu o książkach otrzymam elektroniczną siostrę Empikowego "Tomu Kultury", choć po czasie dochodzę do wniosku, że można się było tego spodziewać skoro nie redaguje jej niezależna redakcja lecz Woblink wespół z Lubimy Czytać (które związane jest zarówno z Woblinkiem, jak i Znakiem).
    To już nie pierwszy głos rozczarowania - od twórców magazynu zależy co z tym zrobią: otworzą się na Literaturę rezygnując z zawoalowanego promowania swoich produktów, czy zwiną żagle...

    OdpowiedzUsuń
  5. Przejrzałam z rosnącym znudzeniem na twarzy. Żaden to magazyn o książkach, ale - masz rację - gazetka reklamowa. Szkoda. Po prostu szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie nie cieszy nic, co jest dzieckiem LC. LC to dla mnie synonim badziewia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam. Widziałam. I wypadło to słabo, bardzo słabo.
    Dostałam w postaci e-booka to, co tak naprawdę już wiedziałam. Skopiowane i wcale nie świeże 'njusy' z Lubimy Czytać i stron wydawnictw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, czy będzie drugie podejście?

      Usuń

Navigation-Menus (Do Not Edit Here!)