Podobno „ gwiezdny pył to konfetti, brokat i bąbelki szampana. ” Dzisiejszej nocy zatem gwiezdny pył spadnie na Hollywood. Ta noc będzie...

#PatrzCzytajMyśl odc.5 - Sypiemy brokatem na grzechy, Oscary i kreskówki

Podobno „gwiezdny pył to konfetti, brokat i bąbelki szampana.” Dzisiejszej nocy zatem gwiezdny pył spadnie na Hollywood. Ta noc będzie należała do filmu, a może do dywanów w kolorze "cayenne" (produkcji American Turf and Carpet), błyszczących toalet, póz i mów. Czy zobaczymy polityczne manifesty? Czy faworyci zwyciężą? Ma być metalicznie i z połyskiem. A z grzesznego L.A. niedaleko już do Krakowa i jego podziemi. Czy wpadnie tam rozochocona Hello Kitty?

PATRZ

W Krakowie, w kamiennicy numer 23 (Kromerowskiej) od wieków wszystko krążyło wokół seksu. Żony kupców, zaniedbywane przez mężów, wprowadzały tu w tajniki miłości cielesnej studentów z pobliskiej bursy. Po przejściu w posiadanie włoskich rodów, tetnił w niej seksualny temperamentem. Był też generał de Foullon ze swoją wielką „szpadą”. Chcecie usłyszec/obejrzeć więcej? Od 14 lutego 2017 do 31 maja odbywa się w Krakowie wystawa „50twarzy seksu”. Jak zapowiadają ulotki obejrzymy historię erotyzmu od czasów Kleopatry do „50 twarzy Greya”, z uwzględnieniem życia erotycznego starego Krakowa. Wystawa tworzy okazję do przyjrzenia się erotyce i sztuki miłosnej od Kamasutry do najnowszych gadżetów elektronicznych.” 

👄

Dziś Oscary. Trzymam kciuki za … „Kubo i dwie struny”. W jednej z recenzji (nie pamiętam, której) czytałam, że to idealna bajka na produkcję niemą. Zgadzam się. Pięknie wykonana animacja poklatkowa, która już zachwyciła mnie w „Koralinie i tajemniczych drzwiach”. ANIPULP napisał „(…) właśnie odwaga najlepiej charakteryzuje chyba "Kubo i dwie struny". Zarówno jeśli chodzi o sposób przedstawiania bezkompromisowej treści - świat inspirowany feudalną Japonią, mistyczny (mitologia, folklor) i naturalistyczny zarazem (obrazy cierpienia, umierania), a także formę - wykonane ręcznie kukiełki.” LINK.


👄

Kolejna odsłona animacji, Oscarów i żartu. Twórcy „Zwierzogrodu”, Byron Howard oraz Rich Moore (podobno faworyci), sparodiowali plakaty filmów uczestniczących w tegorocznym konkursie. Co na to Jake Gyllenhaal?

http://www.dnaindia.com

http://www.dnaindia.com

http://www.dnaindia.com

http://www.dnaindia.com

http://www.dnaindia.com

http://www.dnaindia.com



CZYTAJ

Polityczno-kulturalne zapasy w naszym kraju trwają, a w ramach oscarowego wpisu Zwierz popkulturalny szuka odpowiedzi na pytanie „Czy ludzie rozrywki powinni wypowiadać się na tematy polityczne?”


MYŚL
Ogród rozkoszy ziemskich” to trzyczęściowy obraz Hieronima Bosha przedstawiając upadek i zwycięstwo grzechu. Studio Smack stworzyło współczesną, animowaną interpretację tego obrazu. Konsumpcjonizm, egoizm, eskapizm, seks, próżność, dekadencja - metafora współczesnego człowieka -samotnika cyfrowej rzeczywistości. Wąż szukający penisa, napalona Hello Kitty, bezgłowy kurczak KFC, nad wszytkim góruje falliczna fontanna. 



_______________________________________________________________
foto/Ryan McGuire via Gratisography.com

1 komentarze:

Ludzi bulwersują i gorszą związki homoseksualne, transwestyci, swingowanie, wzdrygają się na hasło „sex analny”, a słowo „łechtaczka...

Jak to robią zwierzęta, czyli naturalna różnorodność



Ludzi bulwersują i gorszą związki homoseksualne, transwestyci, swingowanie, wzdrygają się na hasło „sex analny”, a słowo „łechtaczka” wywołuje rumieniec. To nie jest charakterystyka tła filmu o Michalinie Wisłockiej, to rzeczywistość Polski XXI wieku. Z jednej strony zlizujemy porno z telewizora, ekscytujemy się fantazjami filmowego milionera, a z drugiej wciąż nie potrafimy o seksie rozmawiać. Mnożą się, jak grzyby po deszczu, specjaliści mówiący nam o tym, co ich zdaniem jest naturalne w cielesnych relacjach ludzi, a co nie. Tymczasem gdyby naprawdę przyjrzeć się samej naturze, można łapać się za głowę. Jednorazowe albo wbijane w czoło penisy, kanibalizm postosunkowy, złote deszcze, traumatyczne inseminacje polegające na zapładnianiu poranionej chwilę wcześniej samicy, maratony orgii, tolerowana prostytucja i samozapłodnienie.
Randkowanie oraz parzenie się w świecie zwierząt jest nie tyle skomplikowane, co … niebezpieczne, wyuzdane i spermą płynące. Nie ma tu za wiele przyjemności. Cel jest jeden rozmnożyć się, przekazać materiał genetyczny, przetrwać. Królewstwo zwierząt to kraina dychotomii - panowie mogą bez przerwy, panie wybrzydzają, poszukują, wybierają. Panowie kuszą trelami, barwami, prezentami (lub ich atrapami,manipulanci), czasem posiłkują się pigułkami gwałtu (głównie pająki). Panie żaby i ropuchy stawiają na ilość kumulując w swoich zbiorniczkach nasiennych całe masy nasienia różnego pochodzenia. Ssaki idą na jakość: dobry ojciec, opiekuńczy, łatwo dzielący się najlepszym kąskiem. Są i takie grupy, reprezentowane przez motyla bielinka, które nie grzeszą wybrednością, kopulują z kim popadnie, nawet z własną rodziną. Węże pończoszniki ogrzewają się po wyjściu z hibernacji w ramionach swoich kolegów, wabiąc ich podstępnie kobiecymi feromonami. Uchatki gwałcą pingwiny. Sikory modre puszczają się na prawo i lewo. Butlonosy, papugi i makaki praktykują homoseksualne przygody, żeby zdobyć samicę (!), ocenić przeciwnika, albo trenować, prze właściwym stosunkiem z samicą.
Wszystko to w książce Carin Bondar „Dziki seks”. Autorka prowadzi internetowy serial pod tym samym tytułem, który obejrzało ponad 14 milionów ludzi. Rozkoszując się efektami własnej aktywności seksualnej oraz wolnym czasem (sic!), postanowiła podzielić się na blogu, później telewizji, wiedzą i badaniami. W krótkich rozdziałach, tytułowanych popkulturowo, Corin przybliża tajemnice alkowy zwierząt. Krótkie partie materiału, pozwalają kontrolować kroplówkę z biologii pod jaką zostajemy podłączeni. Ale nudno nie jest, bo całość napisana została bardzo przystępnym i bezpośrednim językiem. Wszystko jest naprawdę fascynujące, barwne, nieprzyzwoite, inteligentne i z humorem.

Carin Bondar „Dziki seks.” Wydawnictwo Znak Literanova, Kraków 2016











Przeczytanie w formie e-booka ze sklepu woblink.com

_________________________________________________________________________________
foto/pexels.com


2 komentarze:

W tym tygodniu o współpracy gigantów, czyli jak blisko jesteśmy spersonifikowanych, cybernetycznych szaf? O magnetyzmie Greya, kawowyc...

#PatrzCzytajMyśl odc.4 - Quo vadis, czyli świat ze zdjęcia



W tym tygodniu o współpracy gigantów, czyli jak blisko jesteśmy spersonifikowanych, cybernetycznych szaf? O magnetyzmie Greya, kawowych impresjach Włoszki, smutku, rysunkowych enigmach. I spora porcja fotograficznych refleksji - World Press Photo.

PATRZ


Węgierski rysownik Gergely'ego Dudása aka. Dudolfa, ujął mnie rysunkami z cyklu „znajdź”, publikowanymi na swoim profilu na FB. Teraz wydaje książkę, która ukaże się we września 2017 roku. Do odszukania gadżety na misiowe bożonarodzeniowe przyjęcie.




Nad rozlanym mlekiem płakać nie trzeba, a nad rozlaną/rozsypaną kawą można się pozachwycać. Giulia Bernardelli, 27-latka z Włoch stawia na spontaniczność i wymalowuje obrazki z rozlanego espresso. Cuda instagramowe @bernulia



Kulturą w płot o foto-manipulacjach Aleksieja Kondakowa, łączących znane obrazy oraz fotografie ze współczesnego Kijowa. Ukraiński fotograf przez (...) wyraźnie oszlifował swoje umiejętności, gdyż sposób w jaki łączy przeszłość (czy też fikcję) ze współczesnością niemal w ogóle nie trąci sztucznością. Stworzone przez niego kolaże wyglądają niemal jak strzelone z ukrycia przez paparazzich fotografie nagle wskrzeszonych i funkcjonujących w naszym świecie dotychczas dwuwymiarowych indywiduów.LINK


Google zaczyna współpracę z H&M. „Owocem (...) mają być w pełni spersonalizowane sukienki, których projekty będą powstawały za pomocą aplikacji Coded Couture. Jej zadaniem jest śledzić poczynania użytkowniczki – gromadzić dane o miejscach, w których bywa, aktywności fizycznej, jaką podejmuje, a także o pogodzie, jaka jej towarzyszy – i na tej podstawie ustalać jej preferencje. To z kolei pozwoli dobrać odpowiedni krój sukienki, jej grubość czy materiał, z jakiego jest wykonana.LINK

CZYTAJ

Jeden z moich ulubionych blogów, „z zacięciem komparatystycznym”, tym razem o „zimnej fali smutku.” Książki Halber, Fiedorczuk, Pleijel i Franczak. LINK


Uwaga! Będę zachęcać do poczytania o ... ciemnej stronie Greya i o tym na czym polega fenomen produkcji zewsząd krytykowanej i miażdżonej, wciąż uwielbianej i omawianej. Joanna Pachla "Ciemniejsza strona Greya- dlaczego nie musi Ci się podobać ten film?".

foto virginradio.fr


MYŚL


60ty konkurs World Press Photo zakończony. Zwycięzców wyłoniono z ponad 80,408 nadesłanych fotografii. Zwyciężył Burhan Ozbilici i obraz Melvüta Mert Altintaşa, 22-letniego policjanta, tuż po tym jak zabiła rosyjskiego ambasadora. Człowiek stojący krawędzi i ciągnący za sobą świat. LINK



________________________________________________________________
foto/pixabay.com

0 komentarze:

Zapowiedzi wielu wydawców oraz ich speców od marketingu, o kolejnej reinkarnacji Garcii M á rqueza, to póki, co zwykłe kłamstwa, choć ...

Nieudane reinkarnacje i złe „Reputacje”


Zapowiedzi wielu wydawców oraz ich speców od marketingu, o kolejnej reinkarnacji Garcii Márqueza, to póki, co zwykłe kłamstwa, choć bardzo filuterne. Metkę sukcesora przylepia się zwykle komuś z nagrodą, wywodzącemu się oczywiście z latynoamerykańskiej rodziny, asystentowi, wychowankowi, pomocnikowi mistrza i jeszcze namaszczonemu na przykład przez Llosę. Całe to zamieszanie z Marquezem wskazuje na nieznajomość realiów literackich tamtych rejonów, gdzie chce się uciec od konwencji realizmu magicznego i przyjść z czymś nowym. A czytelnik europejski nadal oczekuje wzniosłości żywiołowych kolorów, zaskakujących smaków i wibrujących emocji. Oczekuje?

Przeczytałam książkę kolejnego pretendenta do tronu - Juana Gabriela Vásqueza, „Reputacje”. Główny bohater powieści, Javier Mallarino, karykaturzysta i satyryczny komentator życia politycznego Kolumbii, obchodzi właśnie czterdziestolecie pracy. Doczekał się własnej karykatury na znaczku pocztowym, strzelił mowę, w której wyłożył podstawowe wartości jakimi kieruje się w pracy. Zawodowo osiągnął wszystko. Triumfował, a nic bardziej go nie uskrzydlało niż sukces i uznanie. Zamieszkał poza miastem, bez komputera, za to ze stosem papierowych gazet i swoimi życiowymi, sztywnymi zasadami, stawiając na moralny absolutyzm i na spokój ducha. Człowiek groteska. Jego życie wydało mi się … świetnie wykrochmaloną koszulą, szeregiem skrupulatnie zaplanowanych czynności, przyzwyczajeń, inspirujących sentencji. Biurko, and nim karykatura mistrza Ricardo Redona, żeby nie zapomnieć co życiu najważniejsze – miód i ostrze. Jak w sterylnym pomieszczeniu bez klamek, stworzonym dla człowieka pysznego i święcie przekonanego, że żyje dobrze … ze sobą. I my w to od początku wchodzimy, zadowoleni, nie podejrzewamy niczego. Pojawiają się pierwsze pogróżki, wszak polityk żyje, gdy się o nim mówi, gdy się go rysuje również. Javier, w przeciwieństwie swojej małżonki, nie boi się anonimów, woli podziw, chełpi się swoją nieugiętością - szczerość w czasach przemocy. Triumf i szczęście, a po czterdziestu latach koronacja buntu.

Pewnego dnia pojawiała się tajemnicza blogerka, Samanta Leal, rozsiadała się brutalnie na tym cudownie wykrochmalonym ubranku. Się pogniotło, a może tylko zmarszczyło? Dziewczyna to była koleżanka jego córki z dzieciństwa i przywołuje pewne zdarzenie, które miało miejsce lata świetne temu, którego ona nie pamięta i które, jak się okaże zostało mętnie zapamięta przez wielu. Pewnego wieczora dwie małe dziewczynki straciły przytomność, spiwszy resztki alkoholu z kieliszków, a potem pewien senator wyskoczył przez okno.
Kiepską masz pamięć, jeżeli działa tylko wstecz.” - mówi Królowa do Alicji, a Vásqueza chętnie ją cytuje, pisząc powieść o tym czym jest nasza pamięć i niepamięć i jak obie płataj figle. Temat ciekawy, można by pójść drogą rozważań o wolności słowa, albo artystycznej wiarygodności w zderzeniu z pragnieniem uznania. W Kolumbii tyle się działo politycznie, militarnie, gangstersku, a tu ani słowa. I co tu dużo pisać to zła książka była, a czytało się ja bardzo dobrze. Zła, bo pourywana; zła, bo wątki pogubione, nieumotywowane, do tego dziwnie płaskie dialogi. Próbowałam zrozumieć to jako grę i igraszki z czytelnikiem, ale to żadne tam nieokreśloności, to brak sensu. Zaskoczę was czymś jeszcze: nie ma w tej książce grama realizmu magicznego, ale to jakby jasne było od początku.


Juan Gabriel Vásquez, „Reputacje”, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2015

2 komentarze:

Zabieganie o względy płci przeciwnej to trudna robota. Nigdy jej nie lubiłam, bo zwykle wychodziło mi to pokracznie i w deptywałam w ...

Walentynki w łóżku, czyli 14 cytatów, które kruszą lody, a nawet otwierają drzwi sypialni

gratisography.com/

Zabieganie o względy płci przeciwnej to trudna robota. Nigdy jej nie lubiłam, bo zwykle wychodziło mi to pokracznie i wdeptywałam w kupę. Zadzowni, oznacza nie zadzwoni. W zasadzie to nie kocha od czwartku, ale zapomniał powiedzieć. Jest mu fajnie, ale może nie aż tak. Nie tesknię. Moje pasmo związków przedMarcinowych stanowi podręcznik na temat tego, czego się wystrzegać, gdzie się nie przytulać, w co nie wierzyć i że hormony zalewają mózg czymś znacznie mocniejszym niż LSD, zaś kac po takiej jeździe ciągnie się nieprzyjemnie długo. Być może wraz z tymi wszystkimi doświadczeniami prysła moja wiara w romantyzm i bajkowe zakończenia. Do Walentynek (ale też wszelkich rocznic) mam bardzo ambiwalentny stosunek, wolę banał, czyli codzienne motyle w brzuchu. Idąc więc na przekór landrynkowym trendom i społecznościowym słodkim słodkościom, specjalnie dla Was czternaście cytatów, które ułatwią przełamanie lodów, usprawnią zaciągniecie do łóżka, a być może nawet rozpocz romantyczny, wyjątkowy związek, czyli żyli długo i szczęśliwie.

🌟

KAWA NA ŁAWĘ
Seks jest jednym z dziewięciu powodów reinkarnacji. Pozostałych osiem jest bez znaczenia”
HENRY MILLER „SEXUS”

Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
OSCAR WILD „PORTRET DORIANA GREYA”

Nie wiem co mam powiedzieć, aby zaciągnąć cię do łóżka. Ale może założymy, że już to wszystko powiedziałem? Bo w sumie jest to rozmowa o wymianie płynów ustrojowych, tak? Więc może przejdźmy od razu do seksu.”
RUSSEL CROWE W „PIĘKNYM UMYŚLE”

Doceniam to całe uwodzenie, ale powiedzmy sobie szczerze: jestem pewniakiem
JULIA ROBERTS „PRETTY WOMAN”

🌟

GIERKI, GIERKI
Otwórz oczy i spójrz na mnie. Nie, nie pocałuję cię. Ale to ci potrzebne. I to bardzo. Ktoś powinien cię całować. Ktoś kto potrafi.
CLARK GABLE W „PRZEMINĘŁO Z WIATREM”

BIERZ SPRAWY W SWOJE RĘCE
Będziesz udawał mojego chłopaka?
PATTI SMITH „PONIEDZIAŁKOWE DZIECI”

ROMANTYCZNIE I PIKANTNIE I TĘSKNIE
Chcę z tobą robić to, co wiosna z czereśniami.
PABLO NERUDA „DWANAŚCIE PIEŚNI O MIŁOŚCI I JEDNA PIEŚŃ ROZPACZY”

Tęsknię do Ciebie przez stół, przy którym siedzimy, tęsknię z fotela na fotel obok, w teatrze czy w kinie...
AGNIESZKA OSIECKA „LISTY NA WYCZERPANYM PAPIERZE”

🌟

...UWODZICIEL
Była to miłość od pierwszego wejrzenia, od ostatniego wejrzenia, od każdego, wszelkiego wejrzenia
VLADIMIR NABOKOV „LOLITA”

Zakochiwałam się w nim tak, jakbym zapadała w sen: najpierw powoli, a potem nagle i całkowicie
JOHN GREEN „GWIAZD NASZYCH WINA”
🌟

POZWÓL JEJ DZIAŁAĆ
Kiedy kobieta postanawia przespać się z jakimś mężczyzną, nie ma takiego parkanu, którego by nie przeskoczyła, fortecy, której by nie zdobyła, ani jakiejkolwiek normy moralnej, której nie byłaby gotowa złamać: i nie ma takiego Boga, który by ja powstrzymał.
GABRIEL GARCIA MARQUEZ „MIŁOŚĆ W CZASACH ZARAZY”

🌟

SPOSÓB NA BYŁĄ/-ŁEGO
Nie proszę, żebyś mnie kochał zawsze, lecz żebyś zapamiętał. W głębi mnie zawsze gdzieś będzie ta istota, którą jestem dziś wieczorem.
FRANCIS SCOTT FITZGERALD „CZUŁA JEST NOC”

🌟

RÓŻNE ŚWIŃSTWA
Ha! Tak żyć w barłogu
Kazirodczego łoża gnić w sprośności,
z śmietnika rozkosz chłeptać
WILIAM SHAKESPEARE „HAMLET”

Seks nie jest dla higienistów. Seks jest wymianą płynów i fluidów; seks to ślina, zdyszany oddech, ostre zapachy, mocz, sperma, gówno, mikroby i bakterie. Albo nie ma seksu. Jeśli seks ogranicza się do czułości, eterycznych nastrojów i uduchowienia, jest tylko nudną i jałową parodią tego, czym mógłby być. Jest po prostu niczym.”
PEDRO JUAN GUTIERREZ „BRUDNA TRYLOGIA O HAWANIE”

0 komentarze:

„ W karnawale, wszyscy bardzo lubią bale ...” pisał Brzechwa, a główna bohaterka jego bajki zorganizowała przedni raut w domu znajome...

Karnawałowe podrygi inspirowane literaturą

www.pixabay.com

W karnawale, wszyscy bardzo lubią bale...” pisał Brzechwa, a główna bohaterka jego bajki zorganizowała przedni raut w domu znajomego szerszenia. Bardzo sprytnie: wysłanie zaproszeń, zadbanie o toaletę i … o resztę niech się martwi nieświadomy gospodarz. Nie trzeba od razu sięgać po tak radykalne pomysły na imprezę, bo literackich inspiracji i jest bez liku. Oto kilka z nich.

WESOŁE MIASTECZKO JAYA GATSBY'EGO
Pierwszy melanż będzie miał miejsce w latach dwudziestych XX wieku. Przygotujcie gruby portfel, zadbajcie o rozmach i nie martwcie się prohibicją, to era rozluźnienia. Po pierwsze chata, najlepiej gdzieś nad jeziorem, z bajecznym widokiem. Pamiętajcie, że na waszą imprezę zaproszeń nie będzie, po prostu się przychodzi. Każdy chce u was być.
Przyjęcie będzie W-Y-S-T-A-W-N-E, a nawet niewiarygodnie luksusowe, coś z pogranicza rozpusty finansowej. Zamówcie skrzynie pełne egzotycznych owoców, u Gatsby'ego były to cytryny i pomarańcze, ale jak na bogato to na bogato. Karambola, kumkwat, persymona, passiflora. Dalej na stołach szynki w sosach korzennych, sałatki (w tym Cesara, wynaleziony właśnie wtedy), zapiekane kiełbaski i ptactwo. To podobno były proste hors d'œuvre, miały wszak stanowić tylko tło dla lejącego się alkoholu. Gin, likiery, koktajle - miksologia na całego, do tego wszechwładny szampan, który leje się strumieniami. To bardzo ważna zasada tych przyjęć: brak umiaru. Na godnym miejscu orkiestra i sączący się jazz. „W letnie noce z domu mojego sąsiada dobiegała muzyka.” Rezerwujcie cały weekend!



REŻYSEROWANA IMPROWIZACJA U TIFFANY'EGO
W „Śniadaniu u Tiffany'ego” Truman Capote opisał słynną imprezę u Holly, jako cocktail party, czyli wpuszczamy gości i zapewniamy im samoobsługę, stanie i podrygiwanie. Taki bankiet odbywa się w ściśle określonych ramach czasowych, co daje nam pozorną kontrolę nad towarzystwem. Kobiety w małych czarnych, ze sznurem pereł na szyi, na głowach koniecznie fryzury ule. Panowie w wąskich garniturach, wybrani z pirackimi opaskami na oczach. Pamiętajmy, że w wersji kinowej, reżyser nie pozostawił w slapstickowej „improwizacji” miejsca na bezplanowość: zatrudnił prawdziwych aktorów, dbał o układ rekwizytów, kłótnie, zdejmowanie obuwia, szczypanie w tyłek, upadania na twarz, podpalenie kapelusza. Można to i owo wyreżyserować, tego i owego wtajemniczyć, odegrać scenki, gagi. Jedno jest pewne, trzeba dbać o atmosferę, pozwalać na absurdalne i śmieszne rzeczy, stawiać na humor, dolewać szampana robić z niego koktajle. Kir i Kir Royal pomogą biesiadzie wyjść poza swoje ramy … do tygodnia!



KIEDY DOBRO POTRZEBUJE ZŁA, BAL STU KRÓLÓW U WOLANDA

Bal a la Woland stawia na czarną magię, drastyczne zaskoczenie, rewitalizowanych umarlaków i pokornych grzeszników. Na zaproszeniu pojawi się tajemnicza gospodyni Małgorzata, jeśli akurat nie macie pod ręką takiej, ktoś na ten wieczór musi się przechrzcić. Przed balem gospodyni funduje się SPA, masaże, maści, błota i maskę z krwi, która ją ożywi, doda energii, wszak musi powitać każdego gościa. Bez wyjątku.
Bal odbywa się w obłędnej scenerii, choć to tylko wrażenie, na koniec i tak wyda się, że to tylko M-3, więc zadbajcie o iluzję. Najpierw przejście przez tropikalny las, pełen papug i barwnych motyli, a potem kaskady i ściany białych tulipanów, czerwonych, różowych i mlecznobiałych róż, japońskich kamelii. Z klasą jak widzicie. Obsługę stanowią nadzy murzyni z czerwonymi turbanami na głowach i w srebrnych opaskach na biodrach.
Teraz napoje. W oryginalnej wersji czerpano je wprost z basenów, co może stanowić pewnie utrudnienie, zwłaszcza, że zima w tym roku godna jest swojej nazwy, a większość z nas może co najwyżej sięgnąć po wersję plastikową zbiornika z Tesco, a to już nijak ma się do klasy. Postawmy na wazy w trzech kolorach wypełnione szampanem, winem i spirytusem. Mozaikowa posadzka ugina się pod stopami tańczących, których zabawia stu pięćdziesięcioosobowa orkiestra dyrygowana przez Johanna Straussa. Tu opcja bardziej nowoczesna i mniej turpistyczna: zaproście Walerija Giergijewa. Tańce mroczne i lekko makabryczne.
Jeśli nie znacie osobiście Kaliguli, Messaliny, dzikich kurtyzan, niewiernych żon i morderczyń, dzieciobójców, trucicielek i trucicieli, samobójców, książąt, królowych lub nie wiecie jak wejść w bliski kontakt z zaświatami, dopiszcie na zaproszeniu, że kostiumy mile widziane.
Gospodarz pozostaje w cieniu na początku zabawy, ale czuć jego ducha. To specjalista od czarnej magii, diabeł, którego nie sposób nie lubić. Żaden tam ogon i rogi, czy zapach siarki, ale mężczyzna elegancki, oczytany, błyskotliwy, jadający śniadanie z Kantem. Brunet (yam!), jedno oko ciemne, drugie zielone. To facet po sesji w solarium (sic!), w drogim garniturze, podróżujący to tu to tam. Szatańskość to nie wygląd, a charakter i … intrygująca świta. W wersji sado-maso można pokusić się o pokazanie jednak pełni perfidnych możliwości i zaaplikować tortury wybranym gościom, wszak to nie aniołki. Dobro i zło nierozerwalne. Idealna inskrypcja na zaproszenia:Bądź tak uprzejmy i spróbuj przemyśleć następujący problem- na co by zdało się twoje dobro, gdyby nie istniało zło, i jak by wyglądała ziemia, gdyby z niej zniknęły cienie? Przecież cienie rzucają przedmioty i ludzie. Oto cień mojej szpady. Ale są również cienie drzew i cienie istot żywych. A może chcesz złupić cała kulę ziemską, usuwając z jej powierzchni wszystkie drzewa i wszystko, co żyje, ponieważ masz taką fantazję, żeby się napawać niezmąconą światłością? Jesteś głupi.” Ciekawe kto przetrwa?




URODZINY BILBO BAGGINSA
Pan ekscentryczny urządza urodziny, z których planuje się wymknąć i spędzić resztę życia na emeryturze. Jedno jest pewne, trzeba zaprosić wszystkich znajomych, jakkolwiek definiujecie znajomość. Polecam posta na Facebooku, przyjdą znajomi znajomych. Po drugie, trzeba zadbać o prezenty dla wszystkich gości i nie spodziewać się z byt wiele dla siebie. Po trzecie będzie to potężna wyżerka, suta kolacja. Nakupujcie grzybów (wersja halucynogenna dla kamikadze), nagotujcie gary zup, napieczcie mięsiw, nabądźcie ogórki konserwowe, sery, warzywa, owoce, ciasta i tarty głównie jagodowe i jabłkowe (szykujcie też tort, namiastka urodzin), oraz dzbany kawy, herbaty i wina. Zakończcie wszystko sztucznymi ogniami, ale nie tak jakimiś zimnymi podróbkami, nie rozbłyskami, a prawdziwymi, ogniowymi animacjami. Zadbajcie o nastrojowe oświetlenie, małe latarenki i świece. Niech gra muzyka, niech będą tańce i zabawy. Przygotujcie mowę. Tak to ważny punkt zabawy, wszak to pożegnanie. Nie zapomnijcie zniknąć!

TAM GDZIE SENS NIE MA SENSU, CZYLI KAPELUSZE, KRÓLIKI I SUSŁY
Herbatka u Kapelusznika to impreza, na która trudno czuć się zaproszonym. Bajkowa sceneria, gdzieś w konstelacji białego królika, a może na obrzeżach ogrodu królowej psychopatki, gdzie trawę już pomalowano. Ogromny stół nakryty do podwieczorku i bez miejsca dla nowo przybyłych. Wyłączmy zegary, ale niech będą wszędzie, tylko po co nam wiedzieć, który mamy miesiąc, rok, czy dzień? Po co nam czas? Postawmy mnóstwo szklanek, kubków, filiżanek. Zastawy musi być więcej niż uczestników, nie ma czasu na zmienianie, na zmywanie, można się tylko przesiadać. Zadawajmy zagadki, na które odpowiedzi nikt nie zna, a jeśli zna to jest ona absurdalna. Uwaga na różnice zdań, nikt nie chce kłótni. Pijmy wino, którego nie ma. Sięgajmy po jedzenie podpisane małymi karteczkami „zjedz mnie”, mogą to być zwykłe kanapki z ogórkiem, kto wie jaką mają moc. Wszyscy obowiązkowo zakładają uśmiech kota z Cheshire, poddają się niezwykłej kolei rzeczy w bezczasie.



BAL WYPRAWIĘ, LECZ NIE U MNIE
Na koniec wracamy do pchły Szachrajki, która słynęła ze sprytu, czaru osobistego i pomysłowości. Bal jak najbardziej, ale nie we własnym domu. Najlepiej u sąsiada. Niech to ona martwi się o muzykę i przystawki (mogą być nawet placki ziemniaczane). Gdybyście padli ofiara cudzej pomysłowości, no cóż improwizujcie! Stawiajcie na zupę nic albo makaron z resztkami, może tradycyjne polskie paluszki. Jeśli sami planujecie wydać taką imprezę, pomyślcie dobrze, kto ma zawsze pełną lodówkę albo jest mistrzem z robieniu dań z niczego, które smakują obłędnie. Mam taka sąsiadkę! Nie rzucajcie się w oczy i bawcie się dobrze. 





0 komentarze: