Za drewnianymi bramami ...Podgórze

by - 11:35


Mieszkam w Krakowie, a to znaczy, że go nie zwiedzam. […] Mieszkam w Krakowie, a to znaczy, że przechodząc koło Wawelu, myślę zazwyczaj o czymś innym, niekoniecznie ważniejszym. Że mijając kościół św. Andrzeja, nie zwalniam kroku, nie wzdycham, choć to przecież najpiękniejszy kościół w Krakowie. Że idąc Rynkiem nie przystaję przed kościołem Mariackim z głową ufnie zadartą w oczekiwaniu na trąbkę sygnału. Że nie ma mnie w żadnym wspaniałym turystycznym autokarze, przez którego wypucowane szyby z pewnością widać wszystko jakoś inaczej niż przez wiecznie niedomyte tramwajowe".
W. Szymborska
Kościół św. Józefa
Koniec lipca i sierpień upływają pod znakiem wolnego, żadnej pracy żadnych liczb i żadnych służbowych telefonów. Od tygodni już planuję, co będę robić. Głównie czytać, to oczywiste. Będę też leżeć na tarasie i smażyć się spokojnie na leżaku. Głowa i mózg będą myśleć o niczym albo o przesuwających się leniwie obłokach, albo o tym jak toskański upał skradł Kraków. Paznokcie są wakacyjnie błękitne. Fluo. Podobno modnie. Nie wiem, nie znam się. Ale wyglądają wesoło i ciekawie. A jak już się wyleżę, czyli po godzinie, to się poszwendam po mieście. Stęskniłam się za Krakowem. Pójdę się zgubić. Wsiąknąć gdzieś w Podgórzu albo gdzieś tam, gdzie mieszkają resztki ciszy, o ile w ogóle takie pozostały. Pójdę na spacer. Podgórze nie jest jeszcze modne. To tu była fabryka Schindlera, tu mieszkała święta Faustyna, Tadeusz Łomnicki. Tu było getto i obóz koncentracyjny. Na Placu Bohaterów Getta stoi 70 skorodowanych, pokrytych patyną krzeseł. Miejsce rozstrzeliwań i kaźni. Tramwaje przemykają z hałasem po moście Powstańców Śląskich.

Bezdomne meble, Placu Bohaterów Getta

Na placu Zgody niszczeje nieprzeliczona ilość szaf, stołów, kredensów i innych mebli, przenoszonych nie wiadomo już po raz który z miejsca na miejsce".

Tadeusza Pankiewicz "Apteka w getcie krakowskim"



Tu wzniesiono kopiec Kraka i podobno w okolicy jest geometryczny środek miasta. To ważne miejsce, tak ważne, że widać je z okien Sali Poselskiej na Wawelu. Królowie podejmując najważniejsze decyzje widzieli go i przypominali sobie zasługi swojego poprzednika. Z kopcem wiąże się zabawa ludowa, tzw. Rękawka, urządzana w pierwszy wtorek po Wielkanocy. Zgodnie z legendą, po śmierci wielkiego Kraka, postanowiono pochować go na Wzgórzu Lasoty. Mieszkańcy brali udział w usypywaniu mogiły, przynosząc ziemię w koszach, skrzyniach, a także w szerokich i bufiastych rękawach. Obecnie w Rękawkę na kopcu odbywają się pokazy walk i zwyczajów z okresu wczesnego średniowiecza. Tu też są skały Krzemionki, Wzgórze Lasoty z kościółkiem świętego Benedykta datowanym na X-XI wiek, najmniejszym w Krakowie, a za ulicą Zamojskiego, na wzgórzu rozciąga się park Bednarskiego. Tu Twardowski paktował z diabłem. Idąc Kalwaryjską a później Limanowskiego mijamy budki z butami, lodami, kwiatami, warzywami, klub sportowy Korona, lombardy, mydlarnie, fotografa, ciastkarnie, pracownie złotnicze, wszystko za 5 złotych, pieczątki, tkaniny, pasmanterie, banki, małe knajpki, magiel, naprawę lalek, parasoli. Świat małych sklepów ze wszystkim, ciucholandów i nie-sieciówek. Made in Podgórze. Za drewnianymi bramami kryją się prawdziwe perełki. Z Kazimierza uciekła tutaj kultowa Drukarnia, rozłożyła stoliki, żeby można przysiąść i popatrzeć na Wisłę. Jazz sączy się delikatnie z głośników. Tuż obok kładka i cudowne francuskie bistro Zakładka. Pyszne mule, obłędny mus czekoladowy i tarte’a tatin.

Podgórze ma specyficzny zapach i nie jest to zapach róż, bo mieszkańcy wyprowadzają tu tłumnie swoich pupili na maleńkie trawniki. Do tego woń gołębich piór i puchu i … alternatywnej energii. Stare mury kamienic, wilgotne usmarowane sprayem krzyczą kto jest kim, kto kogo kocha i kto tu rządzi. Ktoś chce to zmienić, postanowił rewitalizować fasady budynków i  zaprosił sztukę, żeby rozłożyła się muralami tu i ówdzie. Street art. Kompromis między buntowniczym aktem twórczym a kontrolowanym performance’m. To nie jest graffiti, wlepka czy szablon, nie jest to „bazgranie na ścianie”, a tym bardziej nie jest to wandalizm, bo tworzy sie je „pod patronatem”. Murale i malarstwo wielkoformatowe wywodzą się z Meksyku, gdzie miały typowo polityczny wydźwięk. Stoją za nimi takie nazwiska jak Diego Rivera, Clemente Orozco. Były to murale wykonywane tradycyjną techniką fresku, jak u renesansowych mistrzów, pędzlem i farbą.

Przypominając sobie czasy PRL’u, przez mgłę majaczą mi w głowie wielkie reklamy PKO zachęcające do oszczędzania, PEWEX’u czy Totalizatora Sportowego. Monopoliści w natarciu. Dziś murale mogę spełniać różne cele – są bez wątpienia artystyczną ekspresją, formą reklamy, edukacji. Wywołują w nas różne emocje – sprzeciw, podziw, rozbawiają, rozczulają. W Krakowie „Silva rerum”, „Triumfalna Brama Miasta” i „Grunwald” powstały, by upamiętnić różne ważne momenty w historii – 750-lecie lokacji Krakowa, zwycięstwo w bitwie pod Grunwaldem i Odsieczy Wiedeńskiej. Współczesne kapsuły czasu? W ramach festiwalu Art Boom pojawiły się też inicjatywy społecznościowe, właśnie w Podgórzu: mural Mayów, Typo Mural i Eko Mural na Zabłociu oraz powstały w ramach Festiwalu Conrada - „Robot Lema”. Zabłocie ma też mural nawiązujący do idei wolności namalowany na ścianie dawnej fabryki słodyczy  przez Mikołaja Rejsa, pod patronatem MOCAKU-u, w ramach warsztatów „Her/My/His/story”. Na Józefińskiej mural stworzył włoski artysta o pseudonimie Blu, któremu Bolonia jako pierwsza pozwoliła na „bombing”, czyli nocne malowanie ścian i graffiti. Jego „Ding dong dumb” powstało w ramach trzeciej edycji Art Boom Festiwalu. Oglądając go od strony Kazimierza można mieć wrażenie, że prezentuje ogromny kufel piwa, po którego sciankach spływa biała piana. Ale stojąc tuż przed nim od razu dostrzeżemy ogromny megafon i dzwon, stopione w jedno. Pod nim zgromadzony olbrzymi tłum ludzi, zasłuchanych, zahipnotyzowanych, oszołomionych.












Półka z książkami” na Traugutta 3a, zwieńczenie pracy uczestników warsztatów Literackie Graffiti /TYPOMURAL, w ramach akcji Strefa Wolnego Czytania. Pierwsze skojarzenie -  szafka biblioteczna gęsto wypełniona książkami, zaprojektowana tak, aby widać było tylko grzbiety książek, tylko tytuły lub nazwisk autorów, bez rysowania krawędzi czy konturów poszczególnych tomów. Mój ulubiony






Jeśli dobrze rozejrzeć się po Krakowie to takich murali jest wiele:

For god’s sake, cenzorship is everywhere” autorstwa Pikaso na świętego Wawrzyńca,

Mural #658-M-city” Dom Mehoffera na Krupniczej 56,

Barcelona”  Bartolomeo Koczenasz, róg ulic Straszewskiego i Piłsudskiego,

Smok Wawelski na Bulwarach obok hotelu Forum,

mur odgradzający stadion Wawelu od ul. Głowackiego z portretem Adama Małysza. Jego twórcą jest Jerzy 'Imp2k' Rojkowski.

Osiedle Azory, fragment obrazu Marii Jaremy z cyklu Penetracje,

Siatanisci” na Konopnickiej,

Mural Sławka ZBK Czajkowskiego „Jest spokojnie”, Karmelicka 28,

Mural na Galerii Krakowskiej projektu Justyny Posiecz-Polkowskiej.

Kraków jest pięknym miastem. Zabytki i historia przyciągają ludzi. Są jednak zakątki równie zapierające dech w piersiach, co zaniedbane. Kamieniczki w cieniu wielkiej płyty. Gołe mury, które mnie osobiście przygnębiają, nawet pomalowane na pastelowo. Czy tylko gips i nowy tynk potrafi zmienić wizerunek zaniedbanych budynków? Może uda się to sztuce? I to tej nowoczesnej.

















www.zwierciadło.pl

Fotografie:
Autorka oraz Joanna Chludzinska : Karmelicka, Azory, Półka z książkami.

You May Also Like

0 komentarze

Navigation-Menus (Do Not Edit Here!)